Narastający problem – jesienne szkodniki rzepaku
Jesienne szkodniki rzepaku stają się z roku na rok coraz większym problemem. Zmiany klimatyczne, uproszczenia w agrotechnice i skracanie płodozmianu sprawiają, że populacje owadów żerujących na młodych roślinach gwałtownie rosną. Jak podkreślał podczas Akademii Rzepaku Przemysław Gawlas z Corteva Agriscience Poland, dziś walka z nimi wymaga nie tylko wiedzy, ale i kompleksowego podejścia do ochrony plantacji.
Zaprawa nasienna – pierwsza linia obrony
W warunkach nasilającej się presji owadów kluczową rolę odgrywa zaprawa nasienna, która stanowi pierwszą barierę ochronną dla młodych siewek rzepaku.
– Na dziś mamy praktycznie jedno rozwiązanie doglebowe, jednak jego koszt jest nawet czterokrotnie wyższy od zapraw nasiennych – przypomniał Gawlas.
Jednym z najczęściej stosowanych produktów w Polsce jest Lumiposa®, dostępna od 2017 roku. Preparat działa systemicznie i skutecznie zwalcza najgroźniejsze jesienne szkodniki: śmietkę kapuścianą, pchełki ziemne i rzepakowe oraz gnatarza rzepakowca. Szybkość działania ma kluczowe znaczenie – im większa presja, tym szybciej Lumiposa® ogranicza populację owadów i chroni plantację.
Śmietka – najgroźniejszy wróg pod ziemią
Wśród szkodników największe zagrożenie stanowi śmietka kapuściana, której larwy niszczą korzenie młodych roślin.
– Liście zniszczone przez pchełki roślina może odbudować, ale korzeń odgryziony przez larwy śmietki już prawidłowo nie odrasta– tłumaczył ekspert Cortevy.
Uszkodzone korzenie stają się także wrotami dla infekcji chorób grzybowych, dlatego coraz częściej stosuje się połączenie Lumiposa® + Integral® Pro. Integral wzmacnia rośliny i wspomaga zabliźnianie ran, ograniczając rozwój chorób. W doświadczeniach polowych rzepaki chronione tym zestawem miały silniejsze, głębiej sięgające korzenie, co pozwalało im lepiej przetrwać suszę i uzyskać wyższy plon w porównaniu do rozwiązań konkurencyjnych.
Pchełki rzepakowe – coraz trudniejsze do opanowania
Kolejnym problemem w uprawie rzepaku są pchełki rzepakowe, których liczebność dynamicznie rośnie. Atakują one młode siewki, powodując liczne ugryzienia na liścieniach i liściach właściwych. Gawlas zwrócił uwagę, że termin siewu ma kluczowe znaczenie dla poziomu uszkodzeń. Opóźniony siew sprawia, że rośliny narażone są na atak pchełek we wcześniejszej fazie rozwoju co powoduje relatywnie większe procentowe uszkodzenia blaszek liściowych.
– Pchełka potrafi nalecieć dwukrotnie w sezonie. Jeżeli roślina ma dwa liścienie, każde ugryzienie stanowi ogromne zagrożenie dla jej przetrwania – zaznaczył prelegent.
Właściwe monitorowanie pól i szybka reakcja po przekroczeniu progów szkodliwości to obecnie warunek skutecznej ochrony. Przypomniane przez eksperta progi szkodliwości to:
- śmietka kapuściana – 1 osobnik w żółtym naczyniu w ciągu 3 dni,
- pchełka ziemna – 1 osobnik/m bieżący,
- pchełka rzepakowa – 3 osobniki/m bieżący,
- gnatarz rzepakowiec – 1 larwa/roślina.
Skrócony płodozmian – prosty błąd, który kosztuje
O skracaniu płodozmianu mówi się od lat – i to nie tylko w kontekście chorób, ale również szkodników. Prawidłowo rzepak powinien wracać na to samo pole dopiero po 4 latach. W praktyce w Polsce często obserwujemy skrócenie tego okresu do trzech, a nawet dwóch lat. Jeżeli dodatkowo w międzyplonie pojawia się gorczyca lub inne rośliny kapustne, będące żywicielami dla tych samych patogenów i owadów, to – jak podkreślił prelegent – to już proszenie się o kłopoty. W ten sposób sami tworzymy warunki sprzyjające rozwojowi populacji szkodników i chorób, zamiast je ograniczać. Dlatego tak ważne jest nie tylko stosowanie zapraw nasiennych, ale też monitorowanie nalotów i właściwe reagowanie w sezonie. Zaprawy, jak przypomniał Gawlas, działają systemicznie – to nie jest „bariera ochronna” czy powłoka na powierzchni roślin, lecz substancja wnikająca w roślinę i chroniąca ją od wewnątrz.
Lumiposa® także w kukurydzy
Nowością w ofercie Cortevy jest zastosowanie Lumiposy również w kukurydzy – do ochrony przed drutowcami, rolnicami i stonką kukurydzianą.
– W kukurydzy szkodników nie widać, bo żerują pod ziemią. Ale to nie znaczy, że ich nie ma – po prostu podjadają korzenie i ograniczają plon, zanim cokolwiek zauważymy – wyjaśnił ekspert.
Podsumowując wystąpienie, Przemysław Gawlas podkreślił, że skuteczna ochrona rzepaku przed jesiennymi szkodnikami wymaga całościowego podejścia: od zaprawienia nasion, przez monitorowanie plantacji, po odpowiednią agrotechnikę.
– Zaprawa to nie jest pytanie, czy ją stosować – tylko którą wybrać. Jeśli chcemy spać spokojnie, musimy chronić nasze plantacje od samego początku. Szkodniki były, są i będą – a my musimy być o krok przed nimi – zakończył przedstawiciel Corteva Agriscience Poland.











