Przerób rzepaku w 2025 roku w zrzeszonych w Polskim Stowarzyszeniu Producentów Oleju
tłoczniach wyniósł łącznie 3,55 mln ton i był niższy rekordowego pod tym względem 2024
roku o 95 tys. ton. IV kwartał okazał się najlepszy w całym roku tj. przerobiono wówczas 958
tys. ton zbliżając się tym samym do historycznie najwyższego w takim ujęciu wyniku
osiągniętego w 1 kwartale 2024 roku. Początek sezonu 2025/2026 nie był jednak tak dobry jak
w sezonie 2024/2025, a którego końcówka tj. II kwartał 2025 roku należał do najtrudniejszych
i zarazem najsłabszych dla przetwórców od kilku lat, co ostatecznie zadecydowało o niższym
przerobie w całym 2025 roku.
Produkcja oleju surowego w 2025 roku w firmach członkowskich PSPO wyniosła 1,5 mln ton
i była niższa o ok. 80 tys. ton. W zestawieniu z danymi dotyczącymi wolumenu przerobionych
w tym okresie nasion oznacza to, że średnie zaolejenie rzepaku spadło nawet o 2 pp. To
istotnie jeszcze bardziej pogłębia problem niekorzystnego bilansu rzepaku potęgując
problemy ekonomiczne przetwórców. Jakość surowca w I części sezonu 2025/2026 była
znacznie gorsza pod tym względem w porównaniu do okresu styczeń-czerwiec, co nie
napawa branżę optymizmem, w szczególności w kontekście potencjalnych problemów
wynikających z długiego przechowywania surowca zbieranego w trudnych warunkach
pogodowych panujących w trakcie rzepakowych żniw.
„Dane za 2025 rok niestety potwierdzają trudną sytuację panującą obecnie w branży
olejarskiej w Polsce. Potencjał aktualnych możliwości przetwórstwa nasion rzepaku, jakim
dysponują członkowie PSPO, to ponad 4 mln ton, a tymczasem przetworzyliśmy mniej niż w
poprzednim roku. Sprawdzają się niestety nasze najgorsze scenariusze, w których
wchodzimy jako kraj w chroniczny niedobór surowca na rynku – powiedział Radosław
Stasiuk, Wiceprezes Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju.
„Pomimo stabilnych cen oraz korzystnego stosunku ceny rzepaku do pszenicy, obserwujemy
bardzo ograniczone zainteresowanie sprzedażą rzepaku przez rolników, a uzupełnienie
importem znaczącego niedoboru, który możemy określić już teraz na ok. 0,5 mln ton, jest
formalnie niemożliwe ze względu na blokadę importu. Taka sytuacja jest skrajnie
niekorzystna dla przetwórców, ale w dłuższej perspektywie, na którą się zanosi, także, a
może wręcz przede wszystkim, dla polskich rolników. Decyzje polityczne zmuszają krajową
branżę do przygotowania się do importu i przerobu alternatywnego surowca np. szeroko
dostępną na rynku światowym soję” – spuentował Mariusz Szeliga, Prezes Zarządu PSPO.