PolecaneAktualnościOdmiany

Odporność i tolerancja na choroby wyznaczają przyszłość uprawy rzepaku

Rosnąca presja chorób, zmieniający się klimat i coraz większe ograniczenia w ochronie chemicznej sprawiają, że współczesna uprawa rzepaku wymaga nowego podejścia. Odpowiedzią staje się hodowla odpornościowa oraz zarządzanie plantacją, łączące agrotechnikę i precyzyjną ochronę fungicydową. Tematy te były omówione podczas wykładu wygłoszonego przez Dörte Göckede z RAPOOL-RING GmbH, poświęconego strategiom ograniczania najważniejszych chorób rzepaku w zmieniających się warunkach agroklimatycznych. Prelegentka zwracała uwagę, że współczesne rolnictwo musi stale dostosowywać się do dynamicznie zmieniających się warunków. Jeden sezon przynosi niedobory opadów, kolejny wysoką presję chorób grzybowych. W takich warunkach hodowcy muszą szybko dostarczać rozwiązania pozwalające utrzymać stabilność plonowania. Zdaniem Dörte Göckede coraz wyraźniej widać, że przyszłość ochrony rzepaku opiera się przede wszystkim na genetyce.

Verticillium – choroba płodozmianowa

Jednym z głównych tematów wykładu była werticilioza rzepaku. Choroba ta jest silnie związana z intensywnością uprawy rzepaku w płodozmianie. Im częściej roślina pojawia się na tym samym stanowisku, tym większe nagromadzenie przetrwalników patogena w glebie i wyższe ryzyko infekcji. Źródłem zakażenia są resztki pożniwne, w których patogen może przeżywać przez wiele lat. Po wysianiu rzepaku patogen najpierw atakuje system korzeniowy, a następnie przenika do tkanek przewodzących rośliny. Charakterystycznymi objawami są jednostronne żółknięcie liści oraz szare pasy na łodygach. W zaawansowanym stadium dochodzi do uszkodzenia wiązek przewodzących, ograniczenia transportu wody i przedwczesnego dojrzewania roślin.

Slajd z prezentacji podczas konferencji prasowej 7 maja

Podczas wykładu Dörte Göckede zaprezentowała wyniki doświadczeń szklarniowych prowadzonych we współpracy z Uniwersytetem w Soest. Testy wykazały wyraźne różnice pomiędzy odmianami – od silnie podatnych po materiały osiągające bardzo wysoki poziom tolerancji. Jednocześnie podkreśliła, że wyniki uzyskane w kontrolowanych warunkach nie zawsze przekładają się bezpośrednio na sytuację polową. Potwierdzają to też obserwacje ze stacji COBORU w Polsce, między innymi z Głębokiego, gdzie poziom porażenia w zależności od odmiany wynosił od około 15 do nawet 70 procent.
W doświadczeniach prowadzonych na Węgrzech wykazano natomiast wyraźną zależność pomiędzy terminem siewu a presją choroby. Późniejszy siew wykonany 14 października ograniczył rozwój Verticillium i pozwolił uzyskać wyższy plon niż siew z końca września (26 września – jest to termin optymalny w tym kraju), mimo braku ochrony fungicydowej. Zdaniem prelegentki takie wyniki pokazują, że odpowiednio dobrany termin siewu może stać się jednym z ważniejszych elementów ograniczania infekcji, szczególnie w gospodarstwach z uproszczonym płodozmianem.

Slajd z prezentacji podczas konferencji prasowej 7 maja

Sucha zgnilizna kapustnych (Phoma) a ocieplenie klimatu

Dörte Göckede dużo miejsca poświęciła również suchej zgniliźnie kapustnych. Jest to choroba wywoływana przez Leptosphaeria maculansL. biglobosa. Phoma rozwija się szczególnie intensywnie podczas ciepłej i wilgotnej jesieni. Infekcja rozpoczyna się od porażenia liści przez askospory uwalniane z resztek pożniwnych, a następnie grzybnia przemieszcza się do szyjki korzeniowej i łodygi. Największe zagrożenie stanowią uszkodzenia wiązek przewodzących, prowadzące do wylegania i dużych strat plonu. W doświadczeniach wieloletnich odmiany pozbawione odporności traciły od 7 do nawet 18 procent plonu.

Slajd z prezentacji podczas konferencji prasowej 7 maja

W ochronie przed suchą zgnilizną kapustnych od wielu lat szeroko wykorzystywany jest gen RLM7. Jednak, jak podkreślała prelegentka, w niektórych regionach Europy obserwuje się już przełamywanie tej odporności. Szczególnie widoczne jest to we Francji, gdzie notuje się silne infekcje zarówno jesienią, jak i przed zbiorami. Dlatego hodowcy coraz częściej stawiają na łączenie kilku genów odpornościowych i budowanie odporności wielogenowej. Wśród nowych rozwiązań Dörte Göckede wymieniła między innymi gen RLM12 oraz kombinacje RLM7 z dodatkowymi komponentami odpornościowymi, określane jako „phoma blocker”. Celem jest stworzenie bardziej trwałej odporności, ograniczającej ryzyko przełamania przez patogena.

Zgnilizna twardzikowa wymaga precyzji

W przypadku zgnilizny twardzikowej zdaniem Dörte Göckede sytuacja pozostaje bardziej skomplikowana. Nadal nie ma na rynku odmiany całkowicie odpornych, a hodowla koncentruje się głównie na zwiększaniu poziomu tolerancji. Rozwój choroby jest bardzo silnie uzależniony od warunków pogodowych podczas kwitnienia. To właśnie wtedy opadające płatki kwiatowe stają się źródłem infekcji. W doświadczeniach szklarniowych obserwowano wyraźne różnice odmianowe, jednak osiągnięcie pełnej odporności nadal pozostaje dużym wyzwaniem.

Slajd z prezentacji podczas konferencji prasowej 7 maja

Szczególnie interesujące były przedstawione przez prelegentkę dane ekonomiczne na podstawie doświadczeń prowadzonych w Bawarii. Analiza obejmująca 14 lat wykazała, że intensywna strategia fungicydowa z trzema zabiegami była ekonomicznie uzasadniona jedynie w dwóch sezonach. Nawet pojedynczy zabieg wykonywany w czasie kwitnienia dawał średnio jedynie niewielki dodatni efekt ekonomiczny. Dlatego też decyzje dotyczące ochrony fungicydowej powinny być podejmowane elastycznie, z uwzględnieniem przebiegu pogody, podatności odmiany i aktualnej presji patogenów, a nie według sztywnego schematu.

Kiła kapusty nadal groźna

Jednym z największych zagrożeń pozostaje również kiła kapusty. Patogen może przeżywać w glebie przez wiele lat, a wysokie ryzyko infekcji występuje szczególnie tam, gdzie rzepak często pojawia się w płodozmianie. Podczas wykładu Dörte Göckede zwróciła uwagę, że coraz wcześniejsze terminy siewu, stosowane często w celu ograniczenia presji pchełek – mogą jednocześnie zwiększać ryzyko infekcji kiłą. Ciepła i wilgotna gleba sprzyja bowiem szybkiemu rozwojowi patogena. Prelegentka podkreślała, że od 2001 roku podstawą ochrony pozostaje tzw. odporność mendlowska. Obecnie jednak w niektórych regionach obserwuje się przełamywanie tej odporności, dlatego hodowcy pracują nad nowymi rozwiązaniami obejmującymi szersze spektrum ras patogena.

Slajd z prezentacji podczas konferencji prasowej 7 maja

Przyszłość należy do odporności

Jednym z najważniejszych wniosków płynących z wykładu było podkreślenie, że skuteczna ochrona rzepaku nie może opierać się wyłącznie na chemii. Coraz większego znaczenia nabierają odmiany o wysokiej tolerancji i odporności, wspierane przez właściwy płodozmian, elastyczne terminy siewu i monitoring warunków pogodowych. Hodowla rzepaku wyraźnie zmierza dziś w kierunku odporności ilościowej, opartej na wielu współpracujących genach. Takie rozwiązania mają zapewnić większą trwałość odporności, ograniczyć ryzyko przełamania przez patogeny i poprawić stabilność plonowania w warunkach postępujących zmian klimatycznych. Współczesna genetyka staje się więc nie dodatkiem do ochrony roślin, lecz jej fundamentem – pierwszą linią obrony nowoczesnej uprawy rzepaku.

X