AktualnościPolecane

Rzepak w silosie przez zimę, czyli dlaczego wentylacja i czujniki zależą od porządnego prądu

Rzepak zebrany latem w dużej części gospodarstw nadal leży w silosach i magazynach, czekając na lepszą cenę albo na termin odbioru. Październik i listopad to okres, kiedy temperatura na zewnątrz spada, a różnica między ziarnem a powietrzem zaczyna działać na niekorzyść magazynującego. Nasiona rzepaku są drobne, tłuste i bardzo wrażliwe na zagrzewanie, więc bez sprawnej wentylacji i kontroli temperatury łatwo stracić część jakości.

O tym, jak przechowywać rzepak, pisze się sporo. Mniej mówi się o instalacji elektrycznej, która zasila wentylatory, termometrię i przenośniki. A to od niej zależy, czy system zadziała w nocy, kiedy pomiar pokaże wzrost temperatury w środku pryzmy.

Wentylatory, które pracują całą jesień

Aktywna wentylacja silosu polega na przetłaczaniu powietrza przez warstwę nasion. Przy rzepaku opór przepływu jest duży, bo drobne nasiona układają się ciasno, więc wentylatory muszą mieć odpowiedni spręż i moc. Silniki pracują wiele godzin dziennie, często przez kilka tygodni z rzędu, wybierając pory, gdy powietrze jest chłodne i suche.

Taki tryb pracy oznacza, że obwody zasilające muszą być zwymiarowane na długotrwałe obciążenie, a nie na krótkie uruchomienie. Przewód dobrany na styk nagrzewa się, zaciski w skrzynce luzują, a zabezpieczenie zaczyna wyłączać w najmniej odpowiednim momencie. Silniki wentylatorów zabezpiecza się wyłącznikami silnikowymi albo stycznikami z przekaźnikiem termicznym, dobranymi do prądu znamionowego konkretnego silnika.

Termometria i sterownik, czyli mózg magazynu

Coraz więcej gospodarstw montuje w silosach sondy temperatury i wilgotności połączone ze sterownikiem. Sterownik porównuje warunki w ziarnie z powietrzem zewnętrznym i sam włącza wentylację wtedy, gdy ma ona sens. Część systemów wysyła powiadomienie na telefon, gdy w którymś punkcie temperatura zaczyna rosnąć.

Przewody sygnałowe od sond są cienkie i wrażliwe na zakłócenia. Nie powinny biec w jednej wiązce z zasilaniem silników, bo silnik przy rozruchu potrafi wprowadzić zakłócenia, przez które odczyt staje się niewiarygodny. Najlepiej rozdzielić je przegrodą albo prowadzić osobnymi trasami. Przy planowaniu instalacji dobrze jest od razu zostawić zapas na kolejne sondy, bo po pierwszym sezonie wielu rolników dokłada punkty pomiarowe.

Pył i ryzyko, którego nie widać

Przy załadunku i rozładunku rzepaku, a także przy czyszczeniu nasion, w powietrzu unosi się pył. Osiada na silnikach, w skrzynkach, na oprawach i na przewodach. Nagromadzony pył organiczny jest palny, a w określonym stężeniu w powietrzu może stworzyć atmosferę wybuchową. Dlatego w miejscach intensywnego pylenia, takich jak kosze zasypowe czy podnośniki kubełkowe, osprzęt elektryczny dobiera się z uwzględnieniem stref zagrożenia wybuchem, a ocenę tych stref powinien zrobić uprawniony specjalista.

W pozostałej części magazynu wystarczy osprzęt o wysokim stopniu ochrony przed pyłem i wodą oraz regularne sprzątanie. Kable leżące luzem na posadzce albo zwisające z konstrukcji zbierają pył i łatwo je uszkodzić ładowarką czy wózkiem.

Co się dzieje, gdy w nocy zabraknie prądu

Jesienne wichury i pierwszy mokry śnieg na liniach napowietrznych sprawiają, że przerwy w dostawie energii na wsi nie są rzadkością. Kilka godzin bez wentylacji zwykle nie zaszkodzi, ale przerwa trwająca dobę lub dłużej w okresie, gdy ziarno zaczyna się zagrzewać, potrafi już zrobić różnicę. Dlatego część gospodarstw trzyma agregat prądotwórczy, który w razie potrzeby zasila najważniejsze odbiorniki.

Agregat podłącza się do instalacji wyłącznie przez przełącznik, który fizycznie odcina zasilanie z sieci. Wpięcie agregatu do gniazdka albo bezpośrednio na szyny rozdzielnicy grozi podaniem napięcia na linię, przy której mogą pracować monterzy energetyki. Przełącznik sieć-agregat montuje elektryk, przy okazji ustalając, które obwody mają być zasilane awaryjnie, bo zwykle moc agregatu nie wystarczy na wszystko naraz.

Trasa kablowa między silosami

W gospodarstwie z kilkoma silosami przewody często biegną od rozdzielnicy w budynku do każdego zbiornika osobno, na zewnątrz, po ścianach i konstrukcjach. Z czasem robi się z tego trudna do opanowania sieć. Rozwiązaniem jest jedna trasa kablowa prowadzona na wsporniku wzdłuż rzędu silosów albo po konstrukcji przenośników. Gdy rolnik pyta w hurtowni o korytka na kable do takiej instalacji, warto od razu wskazać, że będą pracować na zewnątrz, bo to przesądza o wyborze: ocynk ogniowy, pokrywa chroniąca przed deszczem i ptakami oraz szerokość, która pomieści przewody zasilające i sygnałowe rozdzielone przegrodą.

Metalowe koryto łączy się z instalacją wyrównawczą i, jeśli w gospodarstwie jest instalacja odgromowa, uwzględnia w jej projekcie. Silosy jako wysokie, metalowe obiekty na otwartej przestrzeni same w sobie wymagają przemyślanego uziemienia, a przewody sterownicze między nimi są szczególnie narażone na przepięcia przy burzach.

Przy rozplanowaniu trasy dobrze jest pamiętać o kilku zasadach:

  • trasa wysoko nad miejscami, gdzie manewruje przyczepa i ładowarka,
  • osobne komory koryta dla zasilania i sygnałów z sond,
  • zapas miejsca na kolejne silosy i czujniki,
  • dostęp do koryta z drabiny lub podestu przy przeglądach.

Elementy trasy kablowej, przewody i osprzęt do magazynów zbożowych można skompletować w hurtowni elektrotechnicznej. W oddziałach Onninen dział techniczny pomaga dobrać rodzaj koryt i wsporników do pracy na zewnątrz i w zapylonym otoczeniu, co przy rozbudowie bazy magazynowej skraca czas przygotowań.

Rzepak, który bezpiecznie przeleży zimę, to realny zysk przy sprzedaży wiosną, a sprawna instalacja jest tu tak samo ważna jak dobrze ustawiony sterownik. Rodzaje koryt, wsporników i osprzętu do pracy na zewnątrz sprawdzisz na www.onninen.pl

X