AktualnościOchronaPolecaneWyróżnione

Strategie zwalczania chwastów w rzepaku ozimym

Rosnąca presja chwastów, zmienne warunki pogodowe i coraz większe problemy z odpornością sprawiają, że jesienne odchwaszczanie rzepaku ozimego staje się jednym z najważniejszych elementów technologii uprawy. Podczas wykładu poświęconego strategiom zwalczania chwastów Michał Filipowski z Innvigo omówił aktualne trendy w ochronie herbicydowej, porównał systemy doglebowe i nalistne oraz przedstawił rozwiązania produktowe stosowane w praktyce rolniczej.

Chwasty coraz większym zagrożeniem dla rzepaku

Jesienne zachwaszczenie rzepaku ma duży wpływ na późniejsze plonowanie. W wielu przypadkach straty powodowane przez chwasty zaczynają się już od pierwszych tygodni po siewie. Młody rzepak bardzo źle znosi konkurencję o wodę, światło i składniki pokarmowe, a niektóre chwasty potrafią wręcz przerastać rośliny uprawne. Szczególnie niebezpieczne są chwasty jednoliścienne, w tym samosiewy zbóż. Michał Filipowski zwracał uwagę, że rolnicy często bagatelizują ich znaczenie, tymczasem przy dużej presji mogą one bardzo szybko zdominować plantację i skutecznie osłabić rozwój rzepaku. Dużym problemem pozostają również przytulia czepna, rumiany, tasznik pospolity, fiołki, bodziszek oraz miotła zbożowa i inne chwasty trawiaste. Podczas wykładu ekspert wspomniał także o chwastach wyjątkowo odpornych na niekorzystne warunki pogodowe, takich jak np. maruna bezwonna, która dobrze znosi chłody i potrafi bardzo dynamicznie się rozprzestrzeniać.

Zmieniają się strategie ochrony herbicydowej

Jednym z najważniejszych tematów wykładu była zmiana podejścia do jesiennego odchwaszczania rzepaku. Jeszcze do 2023 roku dominowały zabiegi doglebowe, które przez wiele sezonów stanowiły podstawę ochrony plantacji. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać po sezonach z niedoborem wilgoci i chłodnymi jesieniami. W takich warunkach skuteczność części herbicydów doglebowych była ograniczona, dlatego coraz więcej gospodarstw zaczęło przechodzić na technologie nalistne. Jak wskazywał Michał Filipowski, obecnie udział obu systemów jest zbliżony i w wielu gospodarstwach można mówić nawet o przewadze zabiegów nalistnych. Nie oznacza to jednak rezygnacji z technologii doglebowych, lecz raczej większą elastyczność i dostosowanie programu do warunków pogodowych.

System doglebowy – skuteczność od samego początku

Prelegent szczegółowo omówił zalety i ograniczenia zabiegów przedwschodowych. System doglebowy pozwala wyeliminować konkurencję chwastów już od początku rozwoju plantacji. Przy odpowiedniej wilgotności gleby skuteczność takich zabiegów jest bardzo wysoka, a dodatkową zaletą pozostaje relatywnie niski koszt ochrony, szacowany na około 90–130 zł/ha. Michał Filipowski podkreślał jednak, że technologia doglebowa wymaga spełnienia kilku ważnych warunków. Kluczowe znaczenie ma odpowiednia wilgotność gleby oraz staranne przygotowanie stanowiska. Brył, duże ilości resztek pożniwnych czy nierównomierna struktura gleby mogą ograniczać skuteczność działania substancji aktywnych. Problemem bywa również bardzo krótkie okno aplikacji. Zabieg trzeba wykonać szybko po siewie, często w trudnych warunkach organizacyjnych i pogodowych. Dodatkowo niektóre substancje, szczególnie chlomazon, mogą powodować przejściowe przebarwienia roślin rzepaku. Wśród rozwiązań doglebowych omawianych podczas wykładu znalazły się programy oparte na metazachlorze, m.in. preparacie MEZZO 500 SC, stosowanym w połączeniu z preparatem BOA 480 SC zawierającym chlomazon. W celu poszerzenia skuteczności wobec chwastów dwuliściennych i traw możliwe jest także zastosowanie preparatu Baristo 500 SC zwierającego napropamid.

Zabiegi nalistne dają większą elastyczność

Drugim szeroko omawianym rozwiązaniem były zabiegi powschodowe wykonywane najczęściej w fazie BBCH 10–14. Zdaniem Michała Filipowskiego system nalistny daje rolnikowi znacznie większą możliwość reagowania na rzeczywistą sytuację na plantacji. Dużą zaletą takich zabiegów jest możliwość precyzyjnego dobrania substancji aktywnych do konkretnych gatunków chwastów obecnych na polu. Technologia nalistna pozwala także lepiej reagować na nierównomierne wschody chwastów oraz zmieniające się warunki pogodowe. Warunkiem wysokiej skuteczności jest jednak odpowiednia temperatura. Jak podkreślał ekspert, większość zabiegów nalistnych najlepiej działa przy temperaturach wynoszących co najmniej 8–10°C. W chłodnych warunkach skuteczność substancji aktywnych może wyraźnie spadać. Wadą systemu nalistnego pozostaje również wyższy koszt ochrony, wynoszący zwykle około 150–200 zł/ha. Dodatkowo do momentu wykonania zabiegu chwasty konkurują z rzepakiem, co może wpływać na rozwój plantacji. W przypadku nieudanego zabiegu jesiennego możliwości korekty są ograniczone i często pozostają jedynie poprawki wykonywane wiosną. W programach nalistnych omawianych podczas prezentacji znalazły się m.in. rozwiązania oparte na chlopyralidzie (MAJOR 300 SL), pikloramie (ZORRO 300 SL) oraz metazachlorze (MEZZO 500 SC) stosowanym jako uzupełnienie ochrony. Innvigo oferuje także gotowe pakiety NARRATOR PAK przeznaczone na 4 lub 10 hektarów, co ma ułatwiać przygotowanie cieczy roboczej i organizację zabiegów.

Coraz większe znaczenie programów sekwencyjnych

Michał Filipowski zwracał uwagę, że w praktyce coraz większe znaczenie zyskują programy sekwencyjne, łączące zabiegi doglebowe i nalistne. Ekspert podkreślał, że nie powinny być one traktowane jako poprawka po nieudanym zabiegu, ale jako świadomie zaplanowana strategia ochrony. Takie podejście pozwala ograniczyć ryzyko związane z pogodą oraz zwiększyć skuteczność zwalczania różnych grup chwastów. Program sekwencyjny daje również większe możliwości rotacji substancji aktywnych, co jest niezwykle istotne w kontekście narastającego problemu odporności.

Rotacja substancji kluczowa dla utrzymania skuteczności

Jednym z często powtarzanych wątków podczas wykładu była konieczność rotacji substancji czynnych. Michał Filipowski podkreślał, że wieloletnie stosowanie tych samych rozwiązań prowadzi do spadku skuteczności i zwiększa ryzyko pojawienia się odporności chwastów. Dlatego dobór programu ochrony powinien uwzględniać nie tylko aktualną presję chwastów, ale również historię pola, stosowane wcześniej substancje oraz system uprawy. W gospodarstwach wykorzystujących uproszczenia uprawowe presja chwastów często jest większa, dlatego częściej wybierane są rozwiązania nalistne lub programy sekwencyjne.

Nowości produktowe – El Camino 30 SL i Adel 280 SC

Podczas wykładu Filipowski przedstawił również nowe rozwiązania w ofercie Innvigo. Jedną z nowości jest El Camino 30 SL oparty na aminopyralidzie, przeznaczony do wzmacniania programów nalistnych w rzepaku ozimym. Drugą nowością jest Adel 280 SC – dwuskładnikowy insektycyd zawierający deltametrynę i acetamipryd. Produkt przeznaczony jest do zabiegów wykonywanych jesienią oraz we wczesnych terminach wiosennych i, jak podkreślano podczas prezentacji, jest już dostępny w sprzedaży.

Technologia musi być dopasowana do warunków

Podsumowując wykład, Michał Filipowski zaznaczał, że nie istnieje jeden uniwersalny program ochrony rzepaku. Skuteczna strategia musi uwzględniać wiele czynników – od wilgotności gleby i prognozy pogody, po presję konkretnych chwastów oraz system uprawy stosowany w gospodarstwie. Ekspert podkreślał również, że mimo rosnącej popularności zabiegów nalistnych nie należy rezygnować z technologii doglebowych tam, gdzie warunki pozwalają na ich skuteczne wykorzystanie. Kluczowe znaczenie ma elastyczne podejście oraz umiejętne łączenie różnych metod ochrony. W ocenie Michała Filipowskiego właśnie odpowiednio zaplanowane jesienne odchwaszczanie pozostaje jednym z fundamentów wysokiego i stabilnego plonowania rzepaku ozimego.

X